zoja dostała taką maszynkę, w której rzędami układa się haczykowate kulki różnych barw i one tworzą różne stwory: zwierzątka, syrenki, roboty i co tylko wyobraźnia podpowie. na pudełku narysowany był całkowity zakaz zbliżania tego do włosów, w zasadzie trupia czacha i biohazard. kwestią czasu więc było, kiedy będę wyplątywać z zojki urocze, haczykowate kuleczki.
nie sądziłam jednakowoż, iż córka moja podrzuci naraz cztery sztuki tego ustrojstwa, podstawiwszy pod upadające cholerstwo swoje długie, piękne, blond włosie, z radością konkludując, iż wyłapała wszystkie. tego dowiedziałam się z opowieści, gdyż iż albowiem nie spodziewałam się również, że starsza z moich córek, zapobiegawczo ukryje młodszą przed jakąkolwiek starszyzną, domyślając się, że być może nikt z rady plemienia nie będzie zadowolony z takiego stanu rzeczy, może wręcz go potępić i zakazać młodzieży jakichś przyjemnych praktyk typu polowanie na bizony, albo oglądanie bajek na netfliksie.

ponieważ nataszka jest zmyślną dziewuszką, postanowiła bezszelestnie ratować siostrę, wplątując jej szczotką jeszcze więcej kudłów w haczykowate, kurwa, kuleczki, w związku z czym plastikowe rzepy przemieściły się do samej skóry, pociągając za sobą niewinnych jeńców w postaci kolejnych pasm jedwabistych zojkowych blond włosów.

kiedy przyszłam do babci, u której cała sytuacja miała miejsce, zoja miała kołtun wielkości trzech sporych gałek lodów przymocowany do czaszki. z wafelkiem. „mamy tutaj przygodę” – powiedziała babcia, a ja, nieświadoma, zdjęłam buty, odłożyłam torebkę i dalejże, uspokajać świat, bo nie ma przecież takiego pożaru, którego nie ugaszę. jak się wkrótce okazało – bulszit.
„a cóż to za przygoda, mamo?” – rzuciłam z tym takim uczuciem, co to mówi: „dajcie spokój, planeta zmierza ku zagładzie, w białymstoku właśnie upadło człowieczeństwo, arktyczne lasy płoną, w biedronce wykupili całe kuboty, co wy tu, w bloku, możecie mieć za przygody?”, czyli z pobłażaniem.

nie wzięłam jednak pod uwagę celnych uwag producenta oraz kooperacji własnych córek, których kreatywność również należy docenić. myślę, że mogło być tak, że chiński kontroler jakości w chińskiej fabryce haczykowatych kuleczek był pierwszy dzień w pracy i tak bardzo starał się zachować stanowisko, że zaplanował dorzucić do zwykłego plastiku trochę tytanu z sąsiedniej fabryki magicznej plasteliny (kto wydłubywał z dywanu, ten wie), ponieważ kulki okazały się super solidne i to akurat trzeba producentowi oddać. czyli mam nadzieję, że chiński kontroler jakości po polskim incydencie awansował.

zobaczywszy gulę dowiedziałam się, że babcia już jedną haczykowatą kuleczkę wyplątała, co zajęło jej jedynie całe przedpołudnie, jednak ręce jej zwiędły, a zupa wykipiała, toteż obiad zojka zjadła z obcym na głowie. nadal byłam uśmiechnięta pod swoim spoconym wąsem i przekonana, że teściówka może słabo widzi i nie daje rady, czy coś, bo zupełnie bez refleksji powiedziałam: „mama da”. a mama dała.

kurwa jego mać. dokładnie półtorej minuty zajęło mi wyrwanie zojce jednego kosmyka (z głowy) i wplątanie drugiego w haczykowatą kuleczkę. w tym czasie się spociłam, oplułam, przeżyłam w milczeniu wszystkie emocje, jakie towarzyszyły michaelowi douglasowi w filmie ‘upadek’, gdy rozwalał pół miasta bejzbolem, po czym się poddałam. w duchu powiedziałam „chuj”, a na głos tylko „tniemy”. twarz mojego dziecka szybko sama opanowała się przed trzęsącą brodą i kiwnęła na tak, ponieważ była już zwyczajnie zmęczona szarpaniem jej wciąż w tym samym miejscu, a poza tym, ciężko znaleźć zajęcie, przy którym można trzymać głowę nieruchomo skierowaną w dół, a tysiąc panoramicznych oraz nienazbyt obszerny – ale jednak – tomik sudoku pękły zojce w pierwszej turze przed południem.

„zupę najpierw zjedz” powiedziała do mnie mama, choć wszystko działo się w ciszy, doskonale wyczuwając napięcie. po zupie dała mi drugie, a po drugim powiedziała, że się spróbuje tym zająć, a jak nie, to wtedy utniemy, a ja mam iść do pracy.
kilka godzin później od babci odebrałam całkiem uczesane dzieci, bez guzów, kołtunów, najedzone, szczęśliwe, wiedzące jak nazywa się grecka bogini łowów i inne pożyteczne rzeczy, trzymające w woreczku zabezpieczone ostatnie trzy haczykowate kuleczki. dorzuciłam je do pozostałych, które sczepiły się w śmieciach ze sobą oraz wszystkim, co było oprócz nich w kuble.
w zojki fryzurze prawie całkiem nie ma śladu, a jak się popodpina spinkami to, co w jednym miejscu uporczywie wylatuje z kitki, to już w ogóle nic nie widać.

pamiętam swoją niemoc w tych splątanych kulkach, swoją rezygnację oraz to, że szybko się poddałam. że nie miałam na to siły. że trudno, namotała, nie dam rady. trzeba ciąć.
i czasem tak mam z myślami. patrzę na czarny kołtun mojej duszy i już bym chciała ciąć. podrzuciłam – może sama – jakieś kolczaste, syfiaste coś i utknęło. nie potrafię wyplątać, szybko się poddaję, uważam, że nie dam rady, w dodatku na opakowaniu nic nie było narysowane.
i teraz konkluzje.
pierwsza: zawsze znajdzie się osoba, która będzie miała cierpliwość to wyplątać, jakaś babcia, ciocia, mama, tata, mąż, chłopak, koleżanka, warto więc czasem prosić o pomoc. i tu – oprócz teściówki – pozdrawiam moją panią psychoterapeutkę, która skutecznie rozczesuje mi duszę oraz uczy jaką zastosować odżywkę, żeby następnym razem dusza była śliska i łatwa do wyczesania.
druga: zabawkę zojka dostała. część rzeczy, które dźwigam w swej skundlonej duszy, ja też dostałam. skoro więc zabawkę, która narobiła szkody, mogłam wyrzucić, to dlaczego tak cackam się z resztą?
jutro mam 41 urodziny. z tej okazji, w ramach prezentu, obiecuję uroczyście, że regularnie będę wymiatała sobie z duszy haczykowate kulki wszelkiego typu. sto lat.



Wszystkiego dobrego. Wyczesuj dzielnie i żeby coraz mniej do plątania było (w sensie nie na głowie, na głowie ma rosnąć dżungla).
No to wcześniejsze wszystkiego najpiękniejszego i samych najlepszości, sto lat!!! ❤💚💜💙💛
100 lat.. i duzo jasnych promieni w najciemniejszych czelusciach duszy… ☀
biorę <3
wszystkiego najwspanialszego Magdaleno ❤💯💐🍇🍈🍉🍊🍋🍌🍍🥝🥑🍆dorzucam do życzeń jedzenie, boś chuda
dziękuję, dojadam 😉
Magdula i tu pozostswiam- samych korowych, bezhaczykowych dni Tobie.
Pozytywów, spełnień, radości. Ściskam Cię.
ukoszki.
dzięki!
Ja to dziadostwo sprytnie schowałam w szafie pod samym sufitem… Nie dosięgną nie ma we wsi, nie dosięgną…. A poza tym stolat stolat niech żyje żyje nammmmmm
U mnie dziś imieninowo ale jakby nikt nie pamiętał… Tata by pamiętał na pewno by pamiętał
i ja. sto! 🙂
Każdy ma kołtuna, brawa i 10 lat Magdo
myślisz, ze 10 wystarczy? 😉 dziękuję!
Tak jest mówimy stop czepialskim myślą które robią nam kołtuny w głowie! Z okazji urodzin zdrowia i tej boskiej cierpliwości!!
! 🙂
Obyś dalej tak pięknie szła przez życie ❤️ Ślicznie wyglądasz 😘
bardzo dziękuję.
Sto lat !!!
Z okazji jutrzejszych urodzin wszystkiego najlepszego 🎂💰🌹🍷,a co się tyczy wymiatania z duszy wszelkich haczykowatych kulek to dobry pomysł i chyba pójdę Twoim śladem.👍😙
:*
:*
To sto lat Matko Jedyna
dziękuję.
Najlepsze życzenia, pogody ducha i skutecznego wymiatania czy tez wyczesywania, cheers 😉
cheers!
Wyczesuje Matko Jedyna, odżywiaj i ciesz się z efektów, tak jak tylko Ty potrafisz. Wszystkiego dobrego 🙂
Rozczesanej duszy, prawdziwego usmiechu i dystansu,takiego jak dotad…Pisz prosze,uwielbiam Cie czytac❤
piszę <3 dziękuję!
dziękuję.
Kochana Najlepszego❤️❤️❤️❤️Całusy dla Dziwczynek iii dla Babci jest Wielka.Aaa i dla tego kontrolera z Chin🤣🤣🤣🤣
Dzięki Tobie ja czasami wymiatam kulki z mojej duszy😍😍😍
Sto lat. Dobrze że jesteś taka NORMALNA. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.
w dzisiejszych czasach to dużo. dziękuję.
:*
Najlepszego dla pięknej pani z wspaniałego zdjęcia.
My mialysmy przygodę z takim slimakowatym super dowiem w pudełeczku. Dziecię się bawilo, gniotło i ściskało. Coś tam na włosy spadło. Dziecię nic nie powiedziało, w czasie wieczornych oblucji z myciem włosów omal nie wpadłam do wanny. Ile włosów złapałam, tyle mi w garści zostało. Niesamowite ile można chorób wymyśleć, przypomnieć sobie w czasie 2-3 min.
Z włosów do pasa musialysmy zejść do krótkiego pazia.
Slime zakazany 🛑
u nas magiczna plastelina. uch!
Powodzenia w realizacji celów. Marzeń. Cierpliwości i wytrwałości. No i siły 🙂 na to wszystko 💐💐💐
bardzo dziękuję.
Dzielna Babcia, dzielna mała, a Tobie najlepszego!!❤️
dziękuję!
Spóźnione Wszystkiego Najlepszego. Niech Ci się dobrze dzieje :*
Patrzę na Twoje zdjęcie i stwierdzam, że masz odlotowy dekolt! Szyja, dekolt, obojczyki.. wszystko razem takie ŁAŁ. No sorry. Może dziwny komplement, ale tak mi się to rzuciło od razu w oczy 😀
dziękuję, to bardzo piękny komplement! 🙂
Wszystkiego, czego zawsze chciałaś, a bałaś się osiągnąć ;* stóweczka matko jedyna i najlepsza zarazem ;*
:*
Nie mam fejsa, więc napiszę tu..
Super wyglądasz na tym zdjęciu z wczoraj. w tym poście o fryzjerze i przeglądzie.
Świetny dekolt i twarz, połączone piękną szyją tworzą śliczny widok 😀 :*
dziękuję! 🙂