mam sto przemyśleń na długi wpis. nie dziś.

tydzień w szpitalu. powrót, czyli nieprzespana noc. dziewięć godzin jazdy samochodem w orkanie z dwójką dzieci. w domu siedem stopni. śpimy w kurtkach, we czworo pod pierzyną. szósta rano dnia następnego. teatralny szept: mama, mama, co to jest – ma śmieszny nos i mieszka w tapirarni? powiedziałam, że ja. nie zgadłam. choć myślę, że miałam rację. a przynajmniej fryzurę. o nosie nie wspomnę, to zbyt oczywiste.

zadanie następne było prostsze. mama, narysuj guźca.

love.

w moim wykonaniu rysunek przedstawiający guźca nie różni się niczym od rysunku przedstawiającego sarnę, orła i konia.

a nie, różni się. podpisem.

Showing 4 comments
  • Pola
    Odpowiedz

    ha i tak podziw że podjęłaś się wyzwania 🙂
    pozdrawiam

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      z moimi dziećmi nie ma dyskusji. w końcu to moje dzieci 😉

  • GIMolki
    Odpowiedz

    No co ty?? Guźca nie umiesz narysować? To taka świnia z Afryki:)

Leave a Comment

Start typing and press Enter to search