świat jest taki prosty.

moja rozmowa z dwuipółletnią nataszą.

ja – staję na wadze.dziecko zaczyna:

– ile?

– 54,9.

– no i co?

– za dużo.

– po prostu za bardzo się najadłaś.

po prostu.

a ja głupia myślałam, że urodziłam dwójkę dzieci w krótkim odstępie czasu tyjąc w każdej ciąży po dwadzieścia kilo.

Showing 3 comments
  • kawówka
    Odpowiedz

    Kopnęłabym Cię za to "za dużo"… ale ja ostatnio przy 53 czułam, że to za dużo. Teraz jest 51,2, wydaje mi się to w sam raz, ale wiesz – wolałabym jednak myśleć, że tym razem za mało zjadłam.

  • matkojedyna
    Odpowiedz

    moja wymarzona to 48. Raz w dorosłości osiągnięta. Teraz się zadowolę byle 50-tką 😉

  • Odpowiedz

    A ja nie wchodzę na wagę! Ale widziałam ostatnio swoje odbicie w lustrze, a potem chciałam założyć seksowną spódnicę… weszłam w nią, ino się nie zapięłam. Gdyby tak założyć długą bluzkę, to nikt się nie pozna…

Leave a Comment

Start typing and press Enter to search