możesz być asem.

rozglądam się po świecie, po planecie i jestem przestraszona. nie tak jak na horrorze, nie chowam się pod kocem i nie oglądam życia z zatkanymi uszami obserwując jego odbicie w balkonowym oknie, jednak jak tylko skupię się bardziej na tym co zrobiliśmy z planetą, to mnie paraliżuje. znam termin depresji klimatycznej, znam.

myślę często, co zostawimy naszym dzieciom. i dlaczego układy, polityka i pieniądze są dla nas ważniejsze, niż życie, niż nasze dzieci, niż życie naszych dzieci.

myślę czy gdybym 9 lat temu była świadoma tego, z czym zostawimy dzieci, to czy bym się zdecydowała je urodzić.

jasne, zawsze pozostaje mieć nadzieję, że natura zrobi z nami to, co w prypeci. że rośliny wyrosną na zgliszczach, zwierzęta będą się pasły na betonie, a dla człowieka skażenie nadal będzie zbyt duże, by żyć.

360-photography-of-high-rise-buildings-1411381

patrzę na wody pełne plastiku, na zwierzęta uwikłane w worki, żyłki i naszą żądzę władania światem. tak, jakbyśmy byli najmądrzejsi. ale jesteśmy najgłupsi. skoro dajemy się opanować pieniądzom.

patrzę na gretę thunberg i nie wierzę, że asperger jest dla kogoś dowodem niepoczytalności.

patrzę na produkcję mięsa, do której na raz zużywa się tyle paszy, że wystarczyłoby to dla całej roślinożernej ludzkości na kilka razy. i że w dodatku trzebi się roślinność, żeby hodować bydło. nie rozumiem. chciałabym nami potrzasnąć, wykrzyknąć: obudźmy się.

piles-of-garbage-by-the-shore-2827735

nie jem mięsa, nie kupuję kompulsywnie, ubieram się w second handach, rzeczy oddaję do recyklingu, zabawki robimy z resztek, ze śmieci, z opakowań. kupuję na ryneczku od lokalsów, pakuję do szmacianek. i nadal czuję się winna, choć to nie na nas, konsumentach, tkwi ciężar odpowiedzialności za produkcję plastiku.

chcę zatem za swojego życia zrobić tyle, ile mogę, codzienną, żmudną, maluczką działalnością. nie kupować badziewnych gazetek na raz, opakowanych w folię, zawierających chińskie zabawki na pół raza.

person-holding-signage-2990650

w swoich dzieciach zaszczepiam wrażliwość na świat. na cierpienie, ale i na miłość.

patrzę, jak aktywiści ratują rzeki, jak zwykli ludzie odplątują żółwie, foki, delfiny z rybackich sieci. jak piękni ludzie oddają piękne rzeczy, których już nie chcą, jak dzielą się jedzeniem, ubraniami, sprzętami agd. patrzę, jak wynoszą koale z pożaru, jak opatrują kangury, zawijają kotki we własne koszule i wyciągają szczeniaki z kanalizacji.

jest w nas dużo dobrego. w codzienności. w zakręconej wodzie, gdy myjesz zęby lub łyżkę w pracy, w wodzie po gotowanych warzywach wlanej do kwiatków. w segregowanych śmieciach, w wyłączonych światłach, gdy niepotrzebne. w rowerach, komunikacji miejskiej, w torebkach na jabłka uszytych z firany, w prezentach pozawijanych w rękawy od starej świątecznej koszuli, w karteczkach zapisanych po dwóch stronach, w obiedzie przyniesionym do pracy w słoiku, w umytych i użytych ponownie woreczkach na kanapki, w wielorazowych sztućcach.

pexels-2559762

bardzo chcę, żeby moje dzieci były wrażliwe, dobre, ale nie naiwne.

bardzo chcę, by wiedziały co jest prawdziwą wartością.

by cieszyły się z tego, co mają. by czuły, współczuły, współodczuwały. by były bezpieczne.

kilka dni temu zostałam zapytana czy nie męczy mnie życie w internecie. męczy. i nie męczy.

męczy mnie presja bycia idealnym. idealnym – nieosiągalnym. takim, jakim nie jest możliwe być. pastelowym, uprasowanym, uczesanym, gładkim. męczy mnie tendencja do budowania zakłamanego wizerunku, do pozorów, męczy mnie trend do pokazywania innym, że są gorsi, jeśli nie mają takich a nie innych ubrań, sprzętów, oczu, nóg. męczy mnie wszechobecna reklama i schyłek wartości. męczy mnie plastik w oceanach, plastik w ciałach i plastik w mózgach.

jedocześnie życie w sieci mnie nie męczy. bo lubię prawdę. a internet to duża kałuża, w której zmieści się dużo prawdy. nie lubię epatowania. lubię refleksję, lubię jak coś mnie zaskakuje, lubię piękno, którego dużo można znaleźć w internecie. lubię wartościowe rzeczy, lubię się uczyć, lubię, że w internecie mogę to zrobić całkowicie za darmo.

czasami najchętniej wyłączyłabym się i żyła w madmaksie. jednak lubię pisać i nie miałabym odbiorców, gdyby nie internet. czasami chciałabym zawinąć dzieci w chustę i odsunąć od tego jak najdalej, jednak to jest niemożliwe. one już są wrośnięte w internet, jak my byliśmy w telewizję.

tak jak wobec zmian klimatycznych, mogę robić tyle, ile jestem w stanie, tak jak wkurzam się na to, że żonkile wyszły w styczniu, lecz nie mogę się wkurzać na ich piękno, nie mogę go nie dostrzec, ominąć, tak i z dziećmi chcę podobnie.

muszę je nauczyć. sama się muszę nauczyć. żeby nauczyć je. żeby ani nie właziły w kożuchu do jeziora, ani nie szły w bikini po kredyt. najlepiej zresztą, żeby w ogóle nie szły.

dlatego śledzę i wspieram takie programy, jak asy internetu. bo mam głos, który ma znaczenie. bo przez lata mojej obecności w sieci wypracowałam sobie taką pozycję, dzięki której mogę podpowiadać prawdę. a prawda jest taka, że musimy i dzieci, i nauczycieli, i nas samych nauczyć jak być bezpiecznym w internecie. jak się zachowywać, jak się nie zachowywać, kiedy reagować, a kiedy nie. i jak.

img_5762

trafiam na mądrych nauczycieli, takich którzy mi mówią: „wie pani, najpierw im mówię, że są wyjątkowi, każdy z nich, a potem muszę ich przyrównać do jednej miarki, bo muszę wystawić oceny, to nie jest spójne”. albo: „niech pani to puści, to jest rozwojowe, ja powiem, jeśli zachowanie pani dziecka wzbudzi mój niepokój”. czy: „chcę, żeby byli samodzielni, żeby umieli żyć, kupić czepek i picie, kiedy zapomną, spakować się sami, posprzątać po swojej pracy, więc czasami możemy nie zdążyć zrobić wszystkich zadań z książki”. są inne zadania, ważniejsze, niezapisane w podręcznikach.

cenię to. na maksa to cenię. dlatego chcę jak najbardziej pomóc, dlatego wszystkim zaprzyjaźnionym nauczycielom będę trąbić głośno, by zorientowali się czym są asy internetu. oraz by się przyłączyli.

img_5754

więc teraz po kolei.

  1. asy internetu to projekt fundacji szkoła z klasą i google.
  2. chodzi w nim o to, by nauczyciel, rodzic i dziecko wiedzieli jak bezpiecznie być w internecie.
  3. nauczyciele zgłaszają się do programu (samodzielnie lub przez dyrekcję) i jeśli będzie ich określona ilość (zebrana z różnych szkół), wówczas przyjeżdżają trenerzy z fundacji i prowadzą wartościowe bezpłatne warsztaty w danym mieście.
  4. program oferuje kilka gotowych scenariuszy lekcji dla nauczycieli.
  5. kierowany jest do nauczycieli szkół podstawowych.
  6. trening jest ciekawy (wiem, bo brałam w nim udział) i propaguje bliskie mi wartości.
  7. ma świetną gierkę dla dzieci na głównej stronie.
  8. główna strona to https://beinternetawesome.withgoogle.com/pl_all
  9. dodatkowo fundacja prowadzi webinary raz w miesiącu z fajnymi ludźmi działającymi w internecie (miałam już tę przyjemność).
  10. a teraz jeszcze trwa konkurs minigrantowy, który znajdziecie tu: konkurs minigrantowy.

 

wiem, że dużo tu u mnie fajnych ludzi, dobrych nauczycieli i rodziców, którym zależy na dzieciakach. posyłajcie więc info w świat, namawiajcie i bądźmy wszyscy asami internetu!

polecam.

matka jedyna

zdjęcia pochodzą od wojtka sarnowskiego oraz z pexels.com
Komentarz
  • Ania
    Odpowiedz

    Ja jak Cię lubię, mądra Kobieto! Lubię czytać i lubię myśleć, że jest takich jak Ty więcej na tej ziemi. Dziękuję, że jesteś i robisz tyle dobrego!♥

Zostaw komentarz

Start typing and press Enter to search