dziewczynka z juraty.

ktoś niedawno zapytał jak tam moja forma – bieganie, pływanie i rower. wszystko, co chciałam odpowiedzieć na to świdrujące „jak”, brzmiało: „srak”. bo sczezłam, zaniechałam, zgubiłam się i nie mogę wrócić do siebie.

kiedy mnie zatem niepostrzeżenie naszła chęć na pływanie, to jej nie przeszkadzałam, tylko wdziałam śliskie gacie i dalejże na basen.

nadmienię tutaj gwoli przypomnienia, iż mam lat 41, a pływać nauczyłam się dwa lata temu. choć „nauczyłam” to raczej zbyt wiele powiedziane. ot, poruszam się krytą żabką, która być może nie jest ortodoksyjnie symetryczna, ale zapału jej odmówić nie sposób.

efe-kurnaz-390667-unsplash

idąc na basen wybieram zawsze tory z pływaniem rekreacyjnym, no bo z synchronicznym nie ma, a akurat jestem przekonana, że byłabym tam sama, jeśli nie liczyć milionów widzów na jutubie śledzących, jak się słodko upokarzam. zwykle więc liczę ile jest osób na torze, kalkuluję i wbijam sprytnie między państwa, przy czym moje matematyczne zdolności wiodą mnie najczęściej ku torowi z największym obłożeniem, ale i najszerszemu, toteż per saldo się opłaca.

basen-bilard-ludzie-1875770

no i kiedy pokonuję swoje długości, to mam dużo czasu na różne rozkminy, zwłaszcza na niewidzialne sarkanie na innych. sarkanie, nie smarkanie. niewidzialne, bo nie mogę się żachnąć, bo się żachnę chlorem, nie mogę sapnąć, bo pod wodą trudno, nie mogę cmokać, bo jeszcze się delfiny spłyną oraz nie mogę kręcić głową, bo wyhamowuję i wpływam w tych chłopców i dziewczęta, co myślą, że nie widać, że przyszli na basen się podotykać. a ja mam okularki wciśnięte w oczodoły i wszystko widzę, mimo że większości bym nie chciała. widzę też tych starszych panów, co przyszli popływać i stoją i gadają w takim miejscu, że nie mam jak zawrócić. najmniej widzę dzieci skaczące na bombę, kiedy akurat mam w tym miejscu plecy. i to jest taka moja osobista definicja pływania rekreacyjnego.

akcja-basen-bilard-1124847

kiedy więc dziś znalazłam się na pływalni, postanowiłam nie rzucać się na szeroki tor i tym samym rzuciłam się na wąski, na którym pływał pan. tabliczka niebieska, rekreacyjna, toteż zaczynam. i tak sobie macham, próbuję tak obliczyć tajming, żeby nie zaszczycić pana swoją osobą i po kilku długościach ja nagle spoglądam, a ja pływam na sportowym. nie zauważyłam wcześniej, bo posłuchałam zaleceń i naplułam sobie do okularków, żeby mi nie parowały. i faktycznie, nie parowały, ale tak naplułam, że miałam widok, jakby mi cały czas deszcz w oczy padał. rozmazany.

gabriele-diwald-201135-unsplash

i co tu dużo mówić, spanikowałam. no bo, kurczę blade, ja nie pływam sportowo! a pan sprawnymi żabkami i kraulami, raz za razem za mną, przede mną, po bokach. chciałam spierdolić na tor obok, ale tam tabliczka czerwona, a skądinąd wiem, że to oznacza pływanie szybkie i spanikowałam jeszcze bardziej. ja nie pływam sportowo!! tak, wiem, że szachy to też sport, ale bez przesady. zaczęłam więc tak pływać, żeby udawać, że mnie tam w ogóle nie ma. zachowywałam się jak rowerzysta na autostradzie. non stop zaliczałam pobocze, ale jak tylko poczułam żwir na nodze, czyli w tym przypadku sznurek na biodrze, to nerwowo wracałam na tor, na którym za każdym razem trafiałam na pana. pan był dżentelmenem, wyprzedzał mnie z gracją i nawet nie trąbił. być może dlatego, że mu trąbka zamokła.

roopak-ravi-725825-unsplash

była chwila, że pomyślałam: jak to nie pływam sportowo, jak ja, kurwa, w zeszłym roku pierwszy krok do ajronmena zrobiłam i to w jeziorze! sportowo pływam! są przecież paraolimpiady i tam pływają sportowo – bez ręki, bez nogi, to mogłabym i ja – bez pojęcia. ale szybko mi przeszło, jak na zawijce chciałam jechać po zewnętrznej, jak na żużlu, żeby zrobić panu miejsce i pan musiał nagle na chwilę płynąć kraulem w tył, żeby się we mnie nie wpierdolić. śrubę włączył jak statek, nie wiem jak to zrobił, ale bąbelków narobił tyle, że jak potem za nim płynęłam, to owszem, przyznaję się, pomyślałam, że te bąbelki to robią dżakuzi jego jądrom, a ja zaraz w to twarzą wpływam, a potem zaraz pomyślałam, że skoro tam patrzę, to jednak do tej żabki to głowę mam źle ustawioną. głowa albowiem ma być równoległa do dna i luźna jak spławik.

igor-yemelianov-437707-unsplash

tymczasem ja miałam akurat ze swojej własnej dupy spławik, gdyż nie chciała się porządnie zanurzyć i uznałam, że w sumie racja: jak taka wieka kula tłuszczu ma zatonąć? tłuszcz nie tonie. fizyka i rosół babci marysi nie kłamią. no więc głowa równolegle do podłogi, między ramionami i myślę: trudno, pływam jak pływam, im bardziej stabilna będę, tym łatwiej panu będzie ze mną, już wlazłam, trudno, jakoś poradzimy. i płynę tym swoim tempem i głowę tak jak trzeba trzymam i patrzę, że coś mi się mieni. perła – myślę – perła na basenie, no tak, ktoś zgubił i leży. zobaczę, jak będę wracać. i zawijka prawidłowa, świetny tajming, pan – ja, maszyna chodzi jak zegareczek, zgraliśmy się już z panem w czasie i przestrzeni, sprawnie, zwinnie, fik, mik i przybliżam ja się do perły i patrzę, a to perła z czyjegoś nosa. o chuj, myślę, jebać technikę, to już wolę jądra pana.

steven-diaz-116136-unsplash

i pływamy tak sobie, pan szybko, ja wolniej, pan z przystankami, ja bez przerwy i on z kolegami jeszcze rozmawia i dużo szumu robi, i ja sobie tak imaginuję, że gdybyśmy byli jednostkami motorowodnymi, to pan by był takim szybkim skuterem i być może poderwałby już całą juratę ze siedem razy, ale ja jestem kuterkiem i sobie właśnie pyr-pyr, do bornholmu dobijam. każdemu według potrzeb.

i kiedy mi się z tego miłego porównania już tak błogo zrobiło, to pomyślałam, że sobie westchnę. jednak w porę sobie uprzytomniłam, że jestem pod wodą i wtedy uznałam, że może mam dość. pan już był wyszedł, pewnie umówić się z główną czirliderką, pięknością z juraty, a ja właśnie zawijałam do swojego ostatecznego portu, gdy usłyszałam, jak na brzegu basenu tata mówi do swojego – gdzieś może dziesięcioletniego – syna, który miał mi akurat wskoczyć na plecy:

– poczekaj, maciuś, aż dziewczynka przepłynie.

 

dziewczynka! przepłynie.

 

nie wiedziałam, że sport może dać aż tyle radości.

a kiedy szłam taka szczęśliwa, jak dziewczynka, to wszyscy się na mnie patrzyli i uśmiechali. i było mi szalenie miło, całą drogę, aż do lustra w szatni. gdyż jako szczęśliwa posiadaczka grzywki wychodząc z basenu wyglądam jak dżim karej w głupim i głupszym.

gupi-i-gupszy
zdjęcia wzięłam z unsplash.com i z pexels.com, a dżima k. z gugla. zdjęcie tytułowe zaś zrobił ojciec jedyny nataszy dawno temu.
Komentarzy
  • Ala
    Odpowiedz

    Jesteś gemialna Dziewczynko- jak zwykle zresztą 😁 przy czytaniu poleciały mi perły równym sznurem 😂😂😂

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      hahaha love!

  • Agata
    Odpowiedz

    Miłego dnia,dziewczynko 😉

    • Chichrota
      Odpowiedz

      Siedzę w kolejce do lekarza i chichram się pod nosem, mniej więcej zupełnie donośnie. Szczęście całe, że to tylko okulista jest w planach, psychiatry akurat tu nie ma, więc jest szansa, że unikne uporczywego przekonywania o konieczności wizyty u.

      • matkojedyna
        Odpowiedz

        dobrze, żeś u lekarza, bo jak się zadławisz, to akurat 🙂

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      miłego!

  • Karolina
    Odpowiedz

    Dziewczynko😍😍😍Chuj ,wolę jądra pana🤣🤣🤣🤣🤣

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      <3

      • Anna
        Odpowiedz

        Arcymistrzyni doboru słów! Uwielbiam 😍

        • matkojedyna
          Odpowiedz

          och! <3

  • Magda
    Odpowiedz

    Matkojedyna! Ja nigdy nie patrzę na tabliczki 😲 Ale się ubawiłam 😂

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      to pewnie kiedyś napiszę o takich, co nie patrzą 😉

    • Ania
      Odpowiedz

      A ja jako prawie 40-letnia matka dzieciom się właśnie pływać uczę. Kazałam im chodzić na basen i tak wypadało też się nauczyć..
      Jeszcze do basenu publicznego boję się sama iść. Bo to moje pływanie to na razie ani rekreacja, ani tym bardziej sportowe. Tym bardziej podziwiam odwagę piblicznego prezentowania swoich umiejętności… Ja się coś czuję długo zbierać będę 😂

  • Izka
    Odpowiedz

    To po prostu cudne 41 letnia dziewczynko!
    Dzieki za miły poczatek dnia!

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      polecam się! 🙂

  • Daria
    Odpowiedz

    ” fizyka i rosół babci marysi nie kłamią. ” Mistrz.

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      dziękuję!

      • Iwona
        Odpowiedz

        Cały czas brakowało mi powietrza, bo ja głowy pod wodę nie włożę. Chociaż jądra pana troszkę mnie zachęciły. Dziewczynko, jesteś niezwykła!

  • Gabrysia
    Odpowiedz

    Magda 🤗 cudnie dziewczynko 😍😊😀🙂👍👍👏👏
    ja także wolę jądra pana 👍🙂😍🤗
    miłego dnia 👍👏

  • Anuska
    Odpowiedz

    będąc w pracy(przerwa obiadowa) daleko od Polski i czytając ten tekst,narazam się na to ze tubylcy będą pytac z czego rechoczę a że tlumaczenie nijak się ma do oryginału,więc czekam na przewiezienie do psychiatryka na obserwację.ale w d***e to mam.Warto było.

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      może będziesz miała salę obok mnie 😉

  • Eliza
    Odpowiedz

    Dziękuję :*

  • Ewa
    Odpowiedz

    dobry początek dnia parskam kawą na ławę, od parskania śmiechem, dzięki Matkojedyna 🙂

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      proszę bardzo 🙂

  • Kamila
    Odpowiedz

    POdczytuję od dawna. Za każdym razem rozłożona na łopatki. Jestem amatorem tych wszystkich słownych smaczków, nieoczywistych porównań i wyjetych wprost jakby z mojej głowy skojarzeń. Mistrzyni❤

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      zawsze, ale to zawsze jestem zbudowana, jak ktoś zauważa te małe, najmniejsze rzeczy, które wychyną zza głównych. wtedy wiem, że to ma sens 🙂 dziękuję!

  • Sylwia
    Odpowiedz

    Dziewczynko jesteś cudowna nad wyraz 🙂 nad żabkę, nad jądra i nad wszystko inne 🙂 dziękuję 👏🤗

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      ale że nad jądra też?? 😉

  • Daria
    Odpowiedz

    Ale jądra to nam mogą wiele powiedzieć o mężczyźnie… szczególnie na basenie. Czy płyną ku powierzchni, czy jednak w dół…

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      podobnie głowa 😉

Zostaw komentarz

Start typing and press Enter to search