ostatnie takie lato.

od kilku już lat świerszcze nie wieszczą końca lata. od kilku już lat sierpniowy krajobraz nie zażółca się na słomkowo. wszystko się zmienia. świerszcze na maj, żniwa na lipiec.

20180902_155829-01

pamiętam to na swój sposób. za dobrze, żeby zapomnieć, za słabo, żeby wspominać. teraz wydłubuję z czeluści siebie ten dzień, ten moment, tamte uczucia. żeby poopowiadać.

miałam metr siedemnaście, kremową spódnicę i błękitny sweter. szare buty na rzep, ze szwecji. reszta miała białe koszule i granatowe spódniczki. włosy zakręcone w loki, odprasowane spodnie w kant, to chłopcy. aksamitki, rój aksamitek, z dumą wiązane pod kołnierzykami. nie miałam kołnierzyka, bieli, granatu, ani aksamitki. miałam wstyd i dyskomfort.

chwilę wcześniej żukiem we czwórkę przeprowadziliśmy się do nowego domu. w żuku zmieścił się cały dobytek oraz my wszyscy, niewiele tego było. rzeczy i nas. małe, chude, zabiedzone. my i rzeczy. ja z wiecznie przetłuszczoną grzywką, bo kto by tam dziecku włosy codziennie mył, michał z kogutem na czubku głowy, sterczącym, wystającym nad. a może to nie kogut wynosił go nad.

pamiętam, jak pani małgosia ukradkiem poprawiała mi kitkę na prosto, bo zawsze było widać, że mnie tata czesał. wkładała mi bluzki w spodnie i przekręcała spódnicę suwakiem do boku. na miejsce.

mówiłam wiersze, pamiętam. nie pamiętam imion dzieci, obok których stałam na apelu, a wiersze tak. wielki, papierowy ołówek na ramieniu, boisko parkowe wielkości lotniska, uśmiechnięta pani, tata gdzieś o wiele za daleko, albo za aparatem, albo sam ze swoimi dziećmi, za które właśnie brał odpowiedzialność. wychowawca. tak samo nowy jak ja, jak my. kopałam kredę, którą narysowane były linie boiska. kopałam ją swoimi szarymi butami na rzepy, nikt takich nie miał, tata ciężko wytyrał, ze szwecji były. i cóż, że ze szwecji. bardzo nie chciałam ich mieć, chciałam tamte czarne wiejskie wsuwy z plastiku, jak wszyscy. białą bluzkę, kołnierzyk i aksamitkę. nigdy nie byłam wszyscy.

świerszcze tamtego roku cykały na szkołę, teraz na szkołę szaleńczo cyka już tylko moje serce. wszystko się zmienia.

ostatnie takie lato. beztroskie, bez zobowiązań. ostatni taki dzień.

20180902_161121-01

jeszcze przedwczoraj słuchaliśmy koncertu wieczorem nad rzeką, jeszcze nam dzieci na rękach spały.

już wczoraj wyprułam pokój nataszki, ogołociłam go z przedszkola, zrobiłam miejsce na nowe. popakowałam te rzeczy maluśkie dla potrzebującej dziewczynki, wzruszałam się pakując do teczek prace z literkami wymykającymi się jeszcze spod kontroli, gdzie b, d i e w drugą stronę, ciągną gdzieś na zachód, gdzie kocham cię mamo przez samo ha, podpisałam „natasza 5-6” i zamknęłam na lata. w teczce i sercu.

dziś jeszcze ostatni beztroski spacer tych wakacji. do lasu, do natury, do wolności. jeszcze wwąchać się w igliwie, poleżeć na mokrym mchu, pokopać szyszki, poprzytulać drzewa. jeszcze trochę. jeszcze.

20180902_171656-01

jutro rano do szkoły. tulę ją i zamykam ten rozdział. stawiam kropkę i od jutra zaczynam nowy. jako mama uczennicy.

moje metr czternaście w granatowej sukience i białej bluzce. jak wszyscy. ale w złotych butach. bez aksamitki. i bez lęku.

powodzenia, nataszko. całe życie przed tobą. jestem zawsze obok, pamiętaj. jesteśmy wszyscy. tata, zoja i ja, rodzina.

a te łzy… to z dumy, wiesz?

Komentarzy
  • Ivamey
    Odpowiedz

    Ostatnie takie… Moja dziś stwierdziła, że idzie do 6 klasy i mam nie iść z nią na rozpoczęcie.. Oby wytrzymała… Nagle duże te nasze kruszyny

  • Magda
    Odpowiedz

    ❤️❤️❤️
    Ech matko, dotknęłaś tym tekstem najczulsze miejsce w mojej duszy.
    Mama pierwszaka!

  • Anna
    Odpowiedz

    Powodzenia! Powodzenia nam wszystki😊

  • Karolina
    Odpowiedz

    Moje starsza Córeczka też dzisiaj rozpoczyna przygodę ze szkołą. Emocje i Moje i Jej sięgają zenitu. Dziękuję za wpis smile

  • Anna
    Odpowiedz

    Cudny wpis. Wyraził wszystko co czuję. Ja również od dziś jestem mamą uczennicy😃

  • Marta
    Odpowiedz

    Świetny tekst, aż mnie ciarki przeszły. Moi chłopcy już od dwóch tygodni chodzą do szkoły (Norwegia), starszy do 7,a młodszy do 4 klasy jednak co roku pierwszego dnia szkoły (tutaj nie ma takiego uroczystego rozpoczęcia jak w Polsce 😕) kiedy ich odwożę łezka mi się w oku kręci, bo jestem dumna z tych moich łobuzów jak cholera, że mimo zmian, które im zafundowaliśmy oni są tacy dzielni i tak wspaniale dają sobie radę.

  • Kamila
    Odpowiedz

    Rozsypalam się na male kulki. Teraz mam rok żeby wydłubac z tego nostalgie, lęk i tęsknoty i ulepic szkielet silnej i pogodzonej z koleją losu. Mam obawy że to nie takie proste.

  • Sylwia
    Odpowiedz

    Powodzenia smile

  • Iza
    Odpowiedz

    A dla nas to nie ostatnie takie lato, choć powinno być ostatnie. Musiałam córkę zostawić na kolejny rok w przedszkolu, a co gorsza nie ma pomysłu na szkołę dla niej. Granatowa sukienka i złote buciki dopiero za 364 dni.

  • Dorota
    Odpowiedz

    Ach, jak ja dobrze rozumiem ten stan. Mój autysta już kolejny rok szkolny zaczyna a ja drżę co roku tak samo i co roku się wzruszam. Oby ten rok był łaskawy 😉

  • Gosia
    Odpowiedz

    ❤❤❤
    Piękny tekst
    Mama V-klasisty (weteranka;))

  • anna
    Odpowiedz

    ktoś do szkoły. ktoś do żłobka. coś się kończy. coś się zaczyna. pięknie!

  • Joanna
    Odpowiedz

    Moja córka też poszła do pierwszej klasy – liceum. A dopiero co prowadziłam ją pierwszy raz do przedszkola…. Każdego dnia patrzę, jak z niej piękna i mądra kobieta. I tak sobie myślę (i mam nadzieję), że chyba tego nie skopałam. 😄

  • Ewa
    Odpowiedz

    Ale to też pierwsza taka jesień. Gdy każdy dzień będzie odkrywaniem własnego świata, coraz bardziej odrębnego od mamy i taty. Gdy nowa przestrzeń pozwoli wzmacniać wiare w swoją moc. Gdzie zdarzą się pierwsze wielkie przyjaźnie, miłości, fascynacje. Gdzie będzie mieć szansę poznać swoich ważnych nauczycieli, usłyszeć ważne słowa, znaczące zdania. Gdzie być może w chaosie i natłoku doświadczeń odkryje kim jest, swoje pasje. Będzie wspaniale, zobaczysz.

Zostaw komentarz

Start typing and press Enter to search