jeżeli chodzi o miłość, to raczej wszystko już było.

jest późny wieczór. największy szpital dziecięcy w kraju. idę długim i ciemnym korytarzem. światła już pogaszone, gdzieniegdzie tylko coś się jeszcze tli. to chyba nadzieja. korytarze są mroczne za dnia, a wieczorami przechadzają się po nich strachy, które nie mogą sobie znaleźć miejsca. ciasno im. wiele ich. i nikt ich nie chce.

dziesięć pięter długich i wąskich korytarzy, dziesięć pięter długich dni i wąskich szparek dorosłych i dziecięcych oczu. po łzach. czasem oczy rozszerzają się, to jakiś strach właśnie znalazł sobie miejsce.

idę. jedyne, co widzę, to plamy świateł na podłodze, rozmyte, jakbym zapomniała okularów. a może płaczę. nie jestem pewna.

abstract-art-black-background-1040499-1

pewna jestem tego, że mam opuchnięte nogi, które mieszczę tylko w fioletowe kroksy z lidla, dres naciągnięty pod pachy, bo wszędzie indziej ciśnie i odciski od taboretu na udach, bo siedzę na nim kilka godzin dziennie od jakichś sześciu tygodni. najbardziej jednak pewna jestem tego, że mam mocno napięty brzuch i że nie wiem czy ona się dzisiaj ruszała.

floor-shadow-softwood-576469

idę od plamy do plamy, po mapie zapamiętanej jakoś chyba nie tak. albo kręcę się w kółko, albo ten szpital jest wszędzie identyczny. hu nołs. już teraz wiem, że płaczę. jest przed dziesiątą, jestem sama w ciemnym szpitalu, wokół żywej duszy. a nie, przepraszam, nie jestem sama. jest ze mną ośmiomiesięczna ciąża. zmęczona bardziej, niż ja, bo sadzam na niej dwulatkę, każdego dnia po milion razy, kiedy niosę ją do narkozy, kiedy wybudzają ją z narkozy, kiedy ją kłują, kiedy ją badają, kiedy ją boli, kiedy się boi, kiedy nie może pić, jeść, kiedy ją opatrują, kiedy jej zakładają szwy i ściągają. kiedy odczepiam ją od siebie, jak przestraszonego kota i oddaję płaczącą lekarzom.

„niech pani jej nie nosi na tym brzuchu”.

jak? jak mam powiedzieć małemu dziecku na onkologii, że go nie wezmę? jak powiedzieć: córeczko, nie wezmę cię, nie przytulę? nie umiem. nie chcę. więc noszę. wszyscy patrzą z przerażeniem na mój brzuch.

dsc_6355

a teraz się zgubiłam. teraz, kiedy jest jedyny czas, kiedy mogę się położyć i poczuć drugą córkę. nie śpię w szpitalu na podłodze, tam jest ojciec jedyny. ja mam łóżko w hotelu, śpię z trzema innymi matkami, żeby było taniej. każda przeżywa swój dramat. chciałabym już tam leżeć i głaskać brzuch. i przepraszać. i płakać. i obiecywać, że to minie. sobie i jej. chcę mówić, że boję się o was obie, że to jest okropnie niesprawiedliwe. że przepraszam, przepraszam, przepraszam i że wytrzymaj jeszcze trochę, córeńko. że kiedyś wrócimy do domu. że mamy dom, że kiedyś będzie inaczej, że się uspokoi, że jesteś bardzo dzielna i że potrzebuję, żebyś mi pomogła, maluszku, choć sama mnie potrzebujesz sto tysięcy razy bardziej, niż ja ciebie.

dsc_1512

ale nie mogę, bo się zgubiłam. jedyne, co widzę, to ławka jak na sali gimnastycznej w podstawówce. kiedy układam się na niej do snu, pojawia się jakaś pani. mówi, że też się tu kiedyś gubiła. prowadzi mnie do wyjścia. dziękuję.

wreszcie kładę się w łóżku i mogę dotknąć tego twardego brzucha. mogę ją poczuć, mogę sprawdzić czy się rusza. posłuchać. poczekać na jej ciało pod moją dłonią, do której w końcu przylgnie. mogę szeptać do środka, mogę jej śpiewać i do niej mówić. mogę uspokajać ją i siebie, że się uda.

mogę.

dsc_1535

to był bardzo trudny czas dla nas wszystkich. ale daliśmy radę.

dzisiaj mija pięć lat, od czasu jak dajemy radę we czworo. pięć lat.

mam w domu przepiękną, przemądrą, przecudowną, odważną, dzielną, bardzo bardzo radosną, utalentowaną i zwinną pięciolatkę.

dsc_2819

każdego wieczoru tulę ją i z wdzięcznością szepczę to samo, co w tamtym ciemnym czasie.

kocham cię, córeczko.

jestem.

razem damy radę wszystko.

jestem.

mama.

dziękuję, zoju. każdego dnia wpadam głębiej w twoje niebieskie oczy. kotwiczę cię w sercu. pożyczam twoją radość i podziwiam niezwykłość. jesteś pięknym, wrażliwym i mądrym człowiekiem. jesteś najlepszą zoją, jaką możesz być. bądź sobą. zawsze.

dsc_2799
zdjęcia pochodzą z pexels.com oraz od mojego ukochanego męża.
Komentarzy
  • Jola Sadkowska
    Odpowiedz

    Siły Wam życzę …Wszystkim 😊 Jezteście magiczną rodziną 😌
    Trzymam kciuki
    Jola

  • malagenia
    Odpowiedz

    Kochana❤

  • Daniela
    Odpowiedz

    ❤❤❤❤ dla każdego po jednym, choć to Zojka z racji swojego święta powinna dostać więcej. Ale należy Wam się tak samo😘

  • Magda
    Odpowiedz

    Coś mądrego dobrze by było powiedzieć ale nie umiem.
    Wszyscy jesteście jedyni.
    Dzielni.
    I bądźcie tacy.
    Jesteście dla mnie płomykiem wiary w ludzi.
    Takich ,jacy wszyscy powinniśmy być.
    Ciepło od Was bije choć tyle zimnych dni za wami.
    Może właśnie dlatego.
    Tulę mocno

  • Kamila
    Odpowiedz

    Piękne i wzruszające. Dziękuję, że mogłam przeczytać coś tak niezwykłego😊.

  • Żaneta
    Odpowiedz

    Mautko Jedyna… 😍

  • Aga
    Odpowiedz

    Jak zawsze rycze (choć tym razem ze wzruszenia) smile Zoju sto lat dla Ciebie i dużo siły dla całej waszej Rodzinki :*

  • Marta
    Odpowiedz

    I to jest właśnie miłość. Jedyna i niepowtarzalna. Przeczytać coś takiego po tym wszystkim co się dzieje dookoła z dzieciaczki, to jest piękne. Dziękuję że jesteś. Marta😀

  • Ala
    Odpowiedz

    Tak mało Was- wspaniałych ludzi. Nie zgubcie się gdzieś 😍

  • Ewa
    Odpowiedz

    O matko jedyna… <3

  • Asia
    Odpowiedz

    Matko jedyna, czarną kawę z solą zaserwowałaś mi na śniadanie. Nic nie napiszę, bo i tak zabrzmi jak banał przy tym wszystkim, poza jednym – wszystkiego najlpiekniekszego Zoju 😘 Spełnienia marzeń Matko, chociaż tego jednego ❤️

  • Ewa
    Odpowiedz

    Zostawiłam, nie wiem gdzie jest :-* :-* <3
    Dla Was, dla Zoi

  • Katarzyna
    Odpowiedz

    Całym sercem kocham moja trójkę Daria, Mikołaj, Ana….czytam Cie, rozumiem, czuję. Czasem czytam i płaczę. Przypominam strachy większe i duże całkiem. Myślę ze rozumiem, bo czuję podobnie. I ze każdego dnia należy dziękować za to co mamy.

  • ewa
    Odpowiedz

    nieczęsto się wzruszam do łez. dziś jest nieczęsto.piękni jesteście.

  • Magda
    Odpowiedz

    Cudowną kobietą jesteś, mam nadzieję, że już Was zdrowie nie opuści. Wzruszasz swoimi wpisami, ale cieszę się, że są osoby posiadające tak piękne serce i duszę i mimo przeciwności losu dzielą się tym pięknem z innymi. Pozdrawiam Waszą rodzinkę i zdrowia życzę.

  • Anna
    Odpowiedz

    ❤❤❤

  • marcyśka
    Odpowiedz

    nie wiem czy wierzysz, ja wierzę i dziś modlę się za Was. Zoja bądź najradośniejszą, najbardziej zdrową i najszczęśliwszą Zoją na świecie. 🎁🎉🎂

  • Aleksandra
    Odpowiedz

    Niesamowite…. wszystko co piszesz, wszystko przez co przeszliscie….
    Kibicuję Ci po cichu od początku Madoks, od pierwszej strony bloga a nawet wcześniej od lutowych mamuś . Dziękuję, że tak pięknie dzielisz się. Korzystam.
    Przytulam
    Ola

  • Agata
    Odpowiedz

    Matko jedyna, moja przecudowna dwójka jeszcze śpi, a ja czytam Twój wpis… i doskonale – jako matka Cię rozumiem… i łza mi się zakręciła ze wzruszenia. Coś pięknego. Pięknie napisane, Matko – jak Ty pięknie umiesz pisać! jak Ty pięknie i celnie trafiasz w serce drugiego człowieka! Sto lat Zoju, śliczna dziewczynko! Dużo zdrowia! Buziaki urodzinowe! pozdrawiam

  • Alicja
    Odpowiedz

    Trzymajcie się. Tak po prostu. Mocno i razem.
    My tu też trzymamy za Was kciuki, a w Waszą stronę przesyłamy masę pozytywnej energii, dobrych myśli i miłości.

  • Ola
    Odpowiedz

    Trafiłam na Ciebie przypadkiem. Nie mam dzieci. Ale gdybym miała, chciałabym być taką mądrą i dobrą mamą jak Ty.
    Trzymam kciuki za zdrowie w Waszej rodzinie i spokój za tym idący.
    Niech zawsze będzie juz tylko lepiej…

  • Magda
    Odpowiedz

    Miłość ❤️

  • Kasia
    Odpowiedz

    Czytałam Cię w czarnej depresji i to było jak błysk światła. Teraz czytam Cię znowu w trudnym momencie, razem z siostrą. Tym razem wczytujemy się najbardziej w to, ze dziecko, rak, walka a potem już jest dobrze!! Moja mała siostra śpi teraz na podłodze obok łóżeczka swojego synka. No, dziękuje Ci za to wszystko!!!

  • Ania
    Odpowiedz

    Tulę Was mocno. <3

  • Paulina
    Odpowiedz

    Zoju, Ty silna kobietko!!! Bądź tak cudowna jak jesteś, razem z Nataszką bądźcie tak magiczne i niezwykłe jak jesteście!!! Sto lat!!! smile I… oczywiście ryczę jak bóbr, a Ciebie Matko tulę aż soki wyciskam! (tak mój siostrzeniec opisuje ściskanie z miłością smile )

  • syla
    Odpowiedz

    Jesteś niesamowitą Matką, każdy Twój tekst zostaje we mnie … dziękuję

  • maja
    Odpowiedz

    zawsze rycze Magda jak Cię czytam.. rycze…i tule w myśli Was wszystkie wszystkich…

  • Kasia
    Odpowiedz

    Moja Zofka tez z 3 lipca. Wszystkiego dobrego

  • Basia
    Odpowiedz

    Wszystkiego co najlepsze dla Zoi ❤. Moja starsza córeczka to też Zoja, tylko październikowa.

  • Patrycja
    Odpowiedz

    Jak dobrze mieć Cię w tych zapyziałych i plastikowych internetach. Jesteś jak powiew świeżego powietrza. Wzrusza mnie Twoja moc i ludzka niemoc. Twoja walka. Powinnam brać z Ciebie przykład. Jesteś super woman ❤❤
    Niech się szczęści tej Twojej Zojeczce ❤

Zostaw komentarz

Start typing and press Enter to search