marketingowy bełkot.

moja prababcia przysięgła w kościele, że jak uda jej się wydostać męża i dzieci z obozu koncentracyjnego, do końca życia w wigilię niczego nie zje. udało się. nie wiem jakim kosztem, nikt nie wie. nie wiem co prababcia zrobiła, rodzinę odzyskała. ślubów dotrzymała. z tego, co mówi mój tata, nie dało się z nią w wigilię porozmawiać, bo była głodna, a wszyscy jedli frykasy, ale słowa dotrzymała. 

pradziadek zaś konno pojechał na kongres wiedeński walczyć o polskość swojego regionu. dwa tygodnie jechał, dojechał, zawalczył.

moja babcia za młodu czytała tak wiele książek, że traciła poczucie czasu. postanowiła więc pewnego dnia, że już nigdy nie sięgnie po książkę. słowa dotrzymała. założyła rodzinę, urodziła dzieci, pracowała, wychowywała wnuki. raz dziennie pozwalała sobie na przeczytanie gazety.

moja młodsza córka nie ma zera. albo się śmieje pełną buzią, albo z taką samą siłą płacze. albo się emocjonuje, albo uśmiecha. jeśli nie śpi, jej twarz zawsze coś wyraża. mówi z impetem, robi coś z impetem, nie ma czasu dobrze wejść na zjeżdżalnię, usiąść, nie ma czasu zjeść, napić się, zawsze w biegu.

takie geny.

nie mam takich silnych zapędów w żadnej dziedzinie, jak żaden ze wspomnianych przeze mnie członków rodziny, ale nie wyprę się przodków. jak coś obiecuję, to tak jest. jak jest o co walczyć, to walczę. emocjonuję się, a jakże. oraz czytam. 

czytam etykiety, napisy, książki, gazety, co mi wpadnie w ręce. mam tę przypadłość, że doczytuję do końca, tak więc jeśli wpada mi w ręce słaba książka, ją również przeczytam.

jak jestem w sklepie, czytam składy na opakowaniach, jak pod prysznicem, to opisy na kosmetykach.

‚wierzba od zawsze odgrywa ważną rolę w kulturze. podobno już przebywanie w jej pobliżu działa kojąco. a co dopiero trzymanie w ręce kosmetyku z wyciągiem z jej kory’. postanowiłam sprawdzić. wzięłam tubkę i mówię: moje dziecko ma nowotwór. i czekam. tubka nic. nie ukoiła. myślę sobie, może za duży kaliber jak na niedużą tubkę. mówię: kasa mi się skończyła, a pracy nie mam. patrzę na tubkę, wsłuchuję się w siebie. nie koi. myślę: to do włosów jest, może chociaż na to pomoże. więc trzymam tubkę i czekam czy da radę ukoić mój nerw, że mam przetłuszczone włosy, a nie zdążę się wykąpać przed wyjazdem do babci. 

nawet tego nie ukoiła. 

trzeba było umyć.

kto w tych korporacjach pracuje? kto to wymyśla? kto zatwierdza? kto kupuje – wiem – ja. ale weź pan, panie tołpa jeden albo drugi, choć raz poczytaj co tam dziewczęta popisały. bo jak by my byli w hameryce, to bym mogła pana do sądu podać, że podobno obiecałeś, a nie spełniłeś.

a obietnice dla mnie ważne. z dziada pradziada.

a szampon fajny. no.

Komentarzy
  • Dorota W
    Odpowiedz

    Do dziś pamiętam, jak byłam podekscytowana zakupem szamponu Elseve ' Lorerara", który w pięknej bujnej fryzurze zachwalała Cindy z wielkim pypciem nad wargą. Jakie było moje rozczarowanie, że po umyciu moich włosów, nadal były proste, a o bujnej fryzurze to mogłam pomarzyć tylko na nogach, bo o głowie mogłam zapomnieć:) Masz rację niech biorą odpowiedzialność:)).

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      dobrze, że Ci pypeć nie wyrósł.

    • Dorota W
      Odpowiedz

      Nie powiem, wtedy też chciałam mieć pypcia:)) Dobrze, że mi przeszło:)

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      a gdyby wyrosły ci piękne włosy na pypciu? dobrze, że kłamali.

  • Monika Slomczewska
    Odpowiedz

    Chyba takie czasy, mnogość asortymentu i producentów powoduje że żeby coś sprzedać trzeba temu nadać " boskie moce". Przecież nikt nie kupi czopków, jeśli jakaś rozneglizowana panienka w tv nie przekona go, że nie tylko zlikwidujea hemoroidy ale i zwiększa potencję.

    • matkojedyna
      Odpowiedz

      nadawanie produktowi boskich mocy – ok, ale trzymanie tubki z produktem? kaman!

  • Monika Slomczewska
    Odpowiedz

    Tez mam mnie czytania wszystkiego i coraz częściej dochodzę do wniosku, że jak.coś jest dobre na wszytko to jest do niczego.

  • Taka Niezaradna
    Odpowiedz

    Bełkotałam marketingowo sprzedając powierzchnie reklamowe dla jednego takiego portalu. Rzyg odwrotnie proporcjonalny do ilości zarobionej kasy.

    W jednym z najgorszych koszmarów nocnych mogłoby mi się przyśnić, że znów tak pracuję. Rzygu, rzygu, rzyg, jak rzekł Gombrowicz.

    Życie kosztuje, przedszkole kosztuje, telefon kosztuje, gacie kosztują. Ktoś bełkoce, by kupił ktoś.

  • Ilona Kociubinska
    Odpowiedz

    A ja osobiscie lubie te kolorowe namawiacze do kupowania dobr…. oh taka natura moja. Ale jak klamia to niech placa $$$

  • diabel-w-buraczkach
    Odpowiedz

    To kosmetyk dziala, jak sie go trzyma w rece? A ja durna wcieram, wklepuje, smaruje… Ze po tylu latach sie czlowiek dopiero prawdy dowiaduje, no, no. I wieczna mlodosc niepowrotnie utracona, chlip, chlip… 🙁
    To ja ide se cos potrzymac…

  • Mamuśka Martuśka
    Odpowiedz

    I ja czytam wszystko. Na toalecie to nawet sposób użycia odświeżacza do powietrza jest hiper ciekawy:-)

  • Matka Krolow
    Odpowiedz

    Ja nie czytam, niestety. Ale tekst przeczytałam z przyjemnoscią 🙂 (zapraszam oczywiście "do siebie")

Zostaw komentarz

Start typing and press Enter to search